Dzisiaj dzięki Bogu jest już 19 maja 2012 rok
Piotr Ładoś > Blog
Po co to wszystko...?
Wpisałem 17-09-2008 o godzinie 14:30:21
Urodziliśmy się...
Tak, żyjemy i pracujemy i za wszelką cenę staramy się odsunąć myśli o śmierci. Tylko raz w roku, w dniu Wszystkich Świętych zastanawiamy się - PO CO TO WSZYSTKO?!

Życie przeplata nam smutki i radości. Pamiętamy o wszystkim co dobre nam się w życiu przytrafiło ale waga złych doświadczeń jest znacznie większa i ona dominuje nasz umysł, nawet jak tego nie chcemy.

Śmierć jest jedyną pewną ponad jakąkolwiek wątpliwość przyszłością każdego. Nie mogę zrozumieć dlaczego na świecie jest tyle zła, czemu ona ma służyć?! Budzi się we mnie wściekłość i bezradność. Biegamy, bijemy się o wszystko aby zapewnić sobie i najbliższym wszystko co najlepsze, ale patrzymy w kategoriach życia. Rozwiązujemy problemy, szukamy lepszej pracy - ale po co...?! Przecież i tak każdy dzień zbliża nas do mety!

Im większa liczba świeczek na urodzinowym torcie, zaczynam coraz częściej myśleć o tym co zbliża się wielkimi krokami. Realnie patrząc wiem, że mam jeszcze trochę czasu, ale wiem również, że to może mnie spotkać w każdej chwili. Co wtedy? Co dalej...?! Czy po prostu zgasnę i nie będzie mnie?!

Wiara dodaje mi otuchy. Wiem, że śmierć to nie koniec, ale nie mogę pojąć po co jest życie? Skoro ono jest tylko banalną przejażdżką, to po co ta próba? Po co zbierać wielki bagaż bolesnych doświadczeń, skoro nikt z nich nie skorzysta po moim odejściu?!

Sprytnie sobie to wszystko urządziliśmy - nie ma co.
Żyjemy pełnią życia, spędzając jego 1/3 część w pogoni za przetrwaniem, 1/3 śpiąc a pozostałą resztkę dzieląc na wszystko inne, sprowadzające się na ogół do kolejnych obowiązków i drobnych, przemijających jak meteor przyjemności.

Czy Bóg tak zaplanował świat czy my go spartaczyliśmy?
Przecież wcześniej czy później to musi się rozwalić! Wielka energia musi eksplodować! Nie da się wiecznie trzymać tego, co cały czas się gromadzi. Życiem kieruje zasada, że jak upadniesz, to trzeba ci jeszcze dokopać, abyś nie wstał. A co kieruje śmiercią...?!

Boję się śmierci, bo jej nie rozumiem.
Wierzę w Boga ale nie wiem czy postępuję tak, aby otrzymać nagrodę. Nie wiem, bo to co "dzisiaj" jest normą, kiedyś było zbrodnią. Dźwięczą mi w uszach słowa naszego Wielkiego Papieża; "Nie lękajcie się..."! Czego mam się nie lękać, życia czy śmierci?
Jak On to mówił, to wszystko wydawało się proste. Serce aż rwało się by Go słuchać, On docierał do duszy. Ale Jego już tu nie ma i nie powie mi "nie lękaj się...", nie wytłumaczy, choć czasem... staram się nasłuchiwać...
Dawno tu nie byłem, a życie idzie...
Wpisałem 04-09-2008 o godzinie 14:13:26
Zaniedbałem swój blog, ostatnio uzmysłowiła mi to Magda - mój wielki Przyjaciel. Czy przyjaciel? Nie, słowo "przyjaciel" ma wielką wagę, ale Magda jest mi jak SIOSTRA, więc w tym przypadku muszę obniżyć wartość pierwszego określenia.

Widzę, że mam spore zaległości, byłem tu ostatnio w lutym. Od tego czasu minęła epoka, pełna rozmaitych wydarzeń, wyzwań, chwil radości i smutku. Życie stawiało coraz to nowe próby, rzucało raz lepsze, a raz gorsze niespodzianki. Z głęboką wiarą w sercu przechodzę wszystko i ufam w każdy nowy dzień...
Rodzinne wojaże
Wpisałem 14-02-2008 o godzinie 17:09:56
Minęły ferie - jak zawsze niezbyt długie. Udało się nam wyjechać na trzy dni do rodziny. Było bardzo sympatycznie, wesoło i miło.
Czuję się w Żywcu jak we własnym domu, albo nawet lepiej. Przykro było wracać do Krakowa, ale cóż...